UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

 baner muchy

Klinkhamer Specjal - 25 lecie

 

Klinkhamer Special obchodzi 25 urodziny

Autor Hans van Klinken

Zawsze z wielką chęcią po raz kolejny przeglądam notatki z początków mojej przygody z wędkarstwem muchowym.  Mój pamiętnik sprawia, że ówczesne spostrzeżenia i wydarzenia są zawsze pod ręką czyniąc je bardziej realnymi i żywymi. Zauważyłem, że im bardziej się starzeję tym częściej do nich wracam. Czasami czytam tylko komentarze odnoszące się do poszczególnych wypraw wędkarskich, co pozwala mi przypomnieć sobie konkretną wyprawę. Nie ukrywam, że sprawia mi to wiele przyjemności. Częściej jednak szczegółowo analizuję zapiski dotyczące much, które kręciłem w określonych miejscach. Nie tylko rodzaj użytej muchy czy sposób łowienia był dla mnie istotny. Wybór materiałów użytych przy wiązaniu konkretnego wzoru również były ważne. Dopiero teraz po wielokrotnej analizie moich notatek zdałem sobie sprawę jak naprawdę ważne stały się informacje dotyczące użytych wówczas materiałów.

Każdy wyobraża sobie zapewne, że posiadam ogromną kolekcję sztucznych much w swoim domu. Niestety nie uważam się za kolekcjonera muszek. Spędzam sporo czasu czytając stare materiały dotyczące kręcenia muszek skupiając swoje myśli głównie na technikach używanych do kręcenia określonych wzorów. Przez całą swoją karierę zgromadziłem ogromną ilość materiałów dotyczących muszkarstwa: stare książki, listy prywatne o kręceniu much jak i liczne magazyny jak na przykład Fishing Gazette. Jeśli chodzi o te materiały mogę dumnie powiedzieć, że rzeczywiście je kolekcjonuję.

Swoją przygodę z kręceniem muszek zacząłem w 1976 roku, ale dopiero w 1981 zacząłem projektować nowe i ulepszać stare sprawdzone wzory. Moja kolekcja materiałów dotyczących muszkarstwa okazała się bezcennym źródłem informacji. Oprócz wertowania przeróżnych dostępnych informacji dotyczących kręcenia muszek wymieniałem swoje notatki i spostrzeżenia z najbliższymi przyjaciółmi. Starałem się zgłębić wszystko to, co tylko byłem w stanie. Wiele było tak zwanych fantazyjnych wzorów, wiele przypadkowych, ale chyba najwięcej dokładnych imitacji owadów w różnych stadiach swojego życia. Czego w tych pięknych muszkach brakuje? Brakuje historii związanej z każdą z nich.  Ciekaw jestem pierwotnych zamysłów ich wynalazców, ich prób i błędów związanych z techniką wiązania a także doboru materiałów. Denerwuje mnie często fakt, że sporo muszek straciło swoje oryginalne nazwy, które zostały tak zmienione że ich pierwotne oryginalne nazwy odeszły bezpowrotnie w zapomnienie.

Zrozumieć, o co chodzi…

Nie jest żadną tajemnicą, że muszki typu parachute były moimi ulubionymi wzorami przez przeszło 25 lat. Na początku swojej przygody z muchą używałem tradycyjnych angielskich much z jeżynką nawiniętą na trzonku haczyka. Wówczas to spotkałem szwedzkiego wędkarza, dzięki któremu wprowadziłem wiele zmian i zacząłem eksperymentować zarówno przy kręceniu i jak i łowieniu. Zaprezentował mi muchę zwaną Rackelhanen która uwolniła mnie od tradycyjnego spojrzenia na wiązanie sztucznych much. To nie tylko uczyniło mnie bardziej nowatorski, ale pozwoliło spojrzeć z innej perspektywy i zmusiło do używania wielu materiałów nigdy dotąd przeze mnie nie używanych.

Rackelhanen chociaż bardzo popularny i znany po dziś dzień na półwyspie skandynawskim nigdy nie zyskał należytej mu sławy gdzie indziej. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić jak wyglądałoby moje wędkarstwo bez odkrycia tej muchy. Tak naprawdę ta brzydka imitacja chruścika dała mi tyle wiary w siebie i inspiracji, że byłem w stanie zacząć kompletnie nową erę wiązania much. Osobiście bardzo cenię  krętaczy za nowatorstwo i kreatywność, lecz uważam że kreatywność nie może to przesłonić ani zmienić w żaden sposób historii rozwoju danej muchy.

Nazwa

Nigdy nie widziałem żadnej innej muchy, której nazwę przekręcano tak wiele razy jak Klinkhamera. W pierwszej chwili byłoby to wytłumaczalne gdyż w latach osiemdziesiątych wszystkie swoje notatki były zapisywane na papierze w tradycyjny sposób. Ze względu na swój raczej przeciętny charakter pisma mógłbym jednak zrozumieć drobne błędy pojawiające się tu czy tam. Później zauważyłem jednak, że wiele osób zaczęło w sposób świadomy zmieniać nazwę muszki. Do dnia dzisiejszego nie mogę tego zrozumieć! W Niemczech zwali ją Nordisher Hammer albo Klinki w USA the Clinck, więc często dostawałem pytania o różnych typach Hammerów, o których nie miałem żadnego pojęcia. Słyszałem, więc o żółtych, różowych czy też niebieskich hammerach! Oczywiście nie mogę zaprzeczyć, że nie byłem dumny z tego, że moja mucha wzbudzała takie zainteresowanie. Nazwę podsunął nie kto inny jak sam Hans de Groot. Przez ostatnie 15 lata otrzymałem ponad 200 listów z zapytaniem, dlaczego akurat wybrałem taką nazwę dla swojej muszki i co ona oznacza.

W Szwecji, w pobliżu miejsc gdzie często wędkowałem w swojej młodości znajduje się góra zwana Hammer. Wielu uważało, że nazwa hammer pochodziła od angielskiego sledgehammer czyli strzelać z armaty. Nic bardziej błędnego. Tak naprawdę jej prawdziwą nazwą było LT Caddis a konkretnie 6 muszka z tej serii, którą stworzyłem w Skandynawii w latach 1981-1991. Więc Klinkhammer Special jest nazwą wymyśloną przez Hansa de Grote’a i Tony Lindhout’a, którzy zresztą obydwaj byli w naszym składzie edytorskim. Uważali, że LT Caddis nie jest odpowiednią nazwą dla tak świetnej muszki i o takich możliwościach, więc zdecydowali się ją zmienić drażniąc mnie poniekąd. Akurat na tym konkretnym spotkaniu edytorskim byłem nieobecny i jak mi powiedzieli chcieli tknąć w nią trochę skandynawskiego stylu. Najbardziej lubiłem wędkować w Skandynawii, byłem nią zauroczony, więc tak narodziła się nazwa tej muchy.

LT – oznacza kolor  light tan (jasny beż), był to kolor nr. 19 dubbingu produkowanego pod nazwą Fly Rite Poly dubbing ponieważ wszystkie 44 wzory much z tej serii wykorzystywały taki sam kolor dubbingu.

Ankiety

Nimfa roku 2017
Jak metodę łowienia na muchę preferujesz
Jaką metodą nimfy łowisz